To już dziś. Tak jestem podekscytowany, że nie mogę spać. Dziś zaczynam swój Trip o którym pisałem kilka postów temu, za kilkanaście godzin mam samolot z Dortmund do Poznania. W Poznaniu spotkam się z przyjacielem, wypijemy wódkę i pogadamy ‘o kosmosie’ jak zwykle a na drugi dzień będę musiał trochę zmodyfikować logistykę mojej prawie trzytygodniowej podróży bowiem nastąpiły pewne zmiany/komplikacje. Dostałem maila od Ryanair’a, że muszą zmienić wylotu z Marrakeszu do Walencji gdyż trwa Ramadan. Z jednej strony zajebiście gdyż poznam trochę religijną stronę Marokańczyków a z drugiej przesrane, dlaczego przesrane napiszę później a teraz przypomnę może czym jest Ramadan. To nic innego jak Muzułmańskie święto które trwa cały miesiąc od świtu do zmierzchu. Muzułmanie w czasie Ramadanu nie mogą spożywać pokarmu, pić alkoholu, uprawiać seksu ani palić papierosów od świtu do zmierzchu. Po zachodzie słońca zaczyna się biesiadowanie. Jako, że będę miał przyjemność przebywać w tym okresie w Maroko mam zamiar uszanować kulturę tego kraju bez względu na moje pochodzenie oraz wyznanie i również zastosuję się do muzułmańskiego postu.
W czasie Ramadanu wiele sklepów może być pozamykanych a komunikacja może działać w trybie świątecznym lub zupełnie może nie być zgodna z harmonogramem lub w ogóle może nie działać. I tutaj właśnie mam przesrane – w pewnym momencie podczas mojej podróży po północno zachodniej Afryce znajdę się na Saharze przy granicy z Algierią w najgorętszym miesiącu i niestety bez jakiegokolwiek środka transportu którym wrócę do Marrakeszu. Pociągi są owszem ale za górami Atlas jakieś 700 km na zachód, autokary krajowe kursują tylko raz dziennie w dodatku o 5:45 rano i w przeciwnym kierunku. Mam dwa wyjścia albo spędzę noc w jakieś skale z Berberami lub znajdę coś na ulicy bo w tej miejscowości niema żadnego hostelu i rano będę mógł jechać tym busem 5:45 ponad 9h przez co spędzę przed wylotem do Walencji w Marrakeszu tylko jeden wieczór bo cały dzień spędzę w autobusie bez klimatyzacji. Jest jeszcze druga opcja, ze jakimś cudem z pustyni dostanę się do miejscowości Zagora oddalonej o 300 km na wielbłądzie z turbodopalaczem lub jakimś prywatnym samochodem lub może wynajmę jakiś motocykl typu cross choć chciałbym wydać jak najmniej kasy. Jeśli uda mi się dostać w trzy, cztery godziny do Zagory to do Marrakeszu będę jechał całą noc i rano o 5:00 dotrę jeszcze w trakcie muzułmańskiego śniadania przed wschodem słońca na Dżemaa El-Fna słynnych targ z zaklinaczami węży. Co zrobię jeszcze nie wiem i podejrzewam, że dopiero na miejscu się okaże.
Maroko to jeden z czterech krajów które odwiedzę przypomnę Niemcy-Polska-Włochy-Francja-Hiszpania-Maroko taka jest kolejność w każdym z tych krajów odwiedzę po 3 miejscowości poza włochami bo tutaj skupiłem się tylko na Wenecji.
Jeszcze jedna rzecz uległa zmianie. Miałem zabrać ze sobą tylko podręczny bagaż w postaci kilku koszul, spodenek, bielizny, szczoteczki do zębów, antyperspirant etc. lecz zdecydowałem, że jadę bez niczego tylko z kamerą i aparatem. Dlaczego? Ponieważ doszedłem do wniosku iż podczas mojej wariackiej podróży mogę sobie zapewnić dodatkowe atrakcje. W każdym z miejsc w którym się znajdę będę musiał zdobyć potrzebne rzeczy poszukam sklepu lub np. umyje się w morzu, wypiorę się w rzece a zęby umyję palcem pożyczoną pastą. Jeśli kupię coś to w następnej miejscowości porzucę ten przedmiot lub garderobę aby postarać się zdobyć go odnowa w innym kraju z innym językiem. Nawet proste czynności mogą być przygodą.
Po powrocie (jeśli wrócę) na pewno pojawi się kilka wpisów relacjonujących cały mój ‘wyskok’ oraz zapewne nagram kilka filmów. Tym czasem dopijam kawę i idę nacieszyć się szczoteczką do zębów.
poniedziałek, 6 sierpnia 2012
niedziela, 5 sierpnia 2012
Tylko w mojej głowie
Oryginalność, tolerancja, niepowtarzalność. Te trzy słowa nigdy nie będą powiązane ze słowem 'uprzedzenie'.
Ostatnio pracowałem w Koblenz przez trzy tygodnie a konkretnie w starej zabytkowej kamienicy która została oddana do gruntownego remontu. Moim zadaniem było położenie płytek w 6 łazienkach na wszystkich czterech piętrach... właściwie to pomagałem tylko tj.wniosłem dwanaście worków po 25kg i mniej więcej dwadzieścia kartonów z płytkami o wadze w granicach 30kg czyli w sumie z parteru na wszystkie cztery piętra wniosłem jakieś 900 kg było tego więcej ale trochę 'przycwaniaczyłem'i kazałem Turkowi dźwigiem podać na ostatnie piętro całą paletę. Do tego znosiłem dziesiątki wiader z odpadami które sam dociąłem na wszystkie te łazienki, gruz, bieganie to tych piętrach z wiadrami pełnymi wody bla bla bla normalnie powinienem dostawać od kilometra a nie od metra ;) wszystko fajnie tylko to był gruntowny remont czyli wszyskie ściany wyburzone i stawiane nowe i posadzki z których trzeba było wykurzyć wilgoć przed położeniem płytek a więc włączyć na maksa ogrzewanie i pootwierać okna. Na zewnątrz 3o stopni a w środku 35 stopni i bieganie po tych schodach jebanych... normalnie dupęęę miałem tak spoconą, że zastanawiałem się nad zainwestowaniem w podpaski, ciężkie kurwa te płytki aż mi wara wisiała ze zmęczenia jak temu koniowi co lemoniadę wozi ;) do tego cały czas na kacu ja pierdole pić się chce wody a woda ciepłą 'ciepła nie dobra' ale sru przecież oka sobie nie wydłubię więc poszedłem sobie w ramach relaksu usiąść nad brzegiem Renu do którego od placu budowy miałem jakieś 100m, usiadłem na brzegu z mrożoną kawą podziwiając malownicze widoki, kamieniczki wybudowane na skałach, góry i szeroką rzekę a w tle usłyszałem pewien utwór z radia przy okolicznych ogródkach restauracyjnych - jeden z piękniejszych utworów jakie w życiu słyszałem, prawdziwe cudo muzyczne... nie piosenka bo piosenki to śpiewa ta pizda Kukulska tylko utwór z sensem, sensem z którym się utożsamiam. Poniżej zamieszczam owy utwór z klipem oraz przetłumaczony tekst.
Mówiłem to Ja pomocnik płytkarza/robol na budowie/magister kulturoznawstwa :)
Nur in meinem Kopf/Tylko w mojej głowie
Potrafię w 3 sekundy przejąć świat
Niebo wzburzyć i mieszkać w sobie.
W 2 sekundy tora pokoju,
Zrobić miłość, zatruć przeciwnika.
W sekundę zbudować zamki
2 dni wprowadzić się i wszystko zepsuć.
Spalić wszystkie pieniądze świata,
I znać dzisiaj przyszłość.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
Wszystko w mojej głowie
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Jesteśmy niewidzialni przez 2 sekundy wieczności
Zatrzymam czas
Potrafię w sekundy nauczyć się latać
I wiem jak być by nie umierać nigdy.
Zobaczyć świat przez twoje oczy.
Oczy i przechodzić tu i tam przez ściany.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
Wszystko w mojej głowie
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Ty jesteś jak ja, ja jestem jak ty
Wszyscy jesteśmy z wyobraźni
Jesteśmy z prochu i wyobraźni
Jesteśmy z prochu i wyobraźni
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
Wszystko w mojej głowie
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Wszystko w mojej głowie
W mojej głowie
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
PS nie lubisz języka niemieckiego? to przeczytaj ostatnie słowo pierwszego zdania w tym poscie
Ostatnio pracowałem w Koblenz przez trzy tygodnie a konkretnie w starej zabytkowej kamienicy która została oddana do gruntownego remontu. Moim zadaniem było położenie płytek w 6 łazienkach na wszystkich czterech piętrach... właściwie to pomagałem tylko tj.wniosłem dwanaście worków po 25kg i mniej więcej dwadzieścia kartonów z płytkami o wadze w granicach 30kg czyli w sumie z parteru na wszystkie cztery piętra wniosłem jakieś 900 kg było tego więcej ale trochę 'przycwaniaczyłem'i kazałem Turkowi dźwigiem podać na ostatnie piętro całą paletę. Do tego znosiłem dziesiątki wiader z odpadami które sam dociąłem na wszystkie te łazienki, gruz, bieganie to tych piętrach z wiadrami pełnymi wody bla bla bla normalnie powinienem dostawać od kilometra a nie od metra ;) wszystko fajnie tylko to był gruntowny remont czyli wszyskie ściany wyburzone i stawiane nowe i posadzki z których trzeba było wykurzyć wilgoć przed położeniem płytek a więc włączyć na maksa ogrzewanie i pootwierać okna. Na zewnątrz 3o stopni a w środku 35 stopni i bieganie po tych schodach jebanych... normalnie dupęęę miałem tak spoconą, że zastanawiałem się nad zainwestowaniem w podpaski, ciężkie kurwa te płytki aż mi wara wisiała ze zmęczenia jak temu koniowi co lemoniadę wozi ;) do tego cały czas na kacu ja pierdole pić się chce wody a woda ciepłą 'ciepła nie dobra' ale sru przecież oka sobie nie wydłubię więc poszedłem sobie w ramach relaksu usiąść nad brzegiem Renu do którego od placu budowy miałem jakieś 100m, usiadłem na brzegu z mrożoną kawą podziwiając malownicze widoki, kamieniczki wybudowane na skałach, góry i szeroką rzekę a w tle usłyszałem pewien utwór z radia przy okolicznych ogródkach restauracyjnych - jeden z piękniejszych utworów jakie w życiu słyszałem, prawdziwe cudo muzyczne... nie piosenka bo piosenki to śpiewa ta pizda Kukulska tylko utwór z sensem, sensem z którym się utożsamiam. Poniżej zamieszczam owy utwór z klipem oraz przetłumaczony tekst.
Mówiłem to Ja pomocnik płytkarza/robol na budowie/magister kulturoznawstwa :)
Nur in meinem Kopf/Tylko w mojej głowie
Potrafię w 3 sekundy przejąć świat
Niebo wzburzyć i mieszkać w sobie.
W 2 sekundy tora pokoju,
Zrobić miłość, zatruć przeciwnika.
W sekundę zbudować zamki
2 dni wprowadzić się i wszystko zepsuć.
Spalić wszystkie pieniądze świata,
I znać dzisiaj przyszłość.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
Wszystko w mojej głowie
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Jesteśmy niewidzialni przez 2 sekundy wieczności
Zatrzymam czas
Potrafię w sekundy nauczyć się latać
I wiem jak być by nie umierać nigdy.
Zobaczyć świat przez twoje oczy.
Oczy i przechodzić tu i tam przez ściany.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
Wszystko w mojej głowie
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Ty jesteś jak ja, ja jestem jak ty
Wszyscy jesteśmy z wyobraźni
Jesteśmy z prochu i wyobraźni
Jesteśmy z prochu i wyobraźni
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
Wszystko w mojej głowie
To wszystko jest tylko w mojej głowie.
Wszystko w mojej głowie
W mojej głowie
Chętnie bym tam jeszcze dłużej został,
Tylko myśli przychodzą i latają.
PS nie lubisz języka niemieckiego? to przeczytaj ostatnie słowo pierwszego zdania w tym poscie
wtorek, 24 lipca 2012
Pani Potrzeba
Przez ostatnie 6 dni wypiłem 4,2 litra whisky z 'kolegą' (niby jest moim ojcem) i doszedłem do kolejnego wniosku, że mimo iż jestem mężczyzną i mam ochotę na sex prawie zawsze to na 'kacu' (co to jest kac? chyba ból głowy, słabość i wymioty ? nie znam tego uczucia)... na kacu mam taką ochotę, że to jest masakra jakaś! normalnie chodzę z zaciągniętym ręcznym całą dobę a myśli mam językiem między udami. Nie potrafię nawet dobrze zaparzyć kawy przez to ciśnienie jak Karcher w penisie. Dawno już nie uprawiałem seksu ALE - mam tu taką sąsiadkę mieszka drzwi na przeciwko w klatce schodowej czyli jakieś dwa metry i... ;) ... nie jest ani ładna ani brzydka, po prostu taka zwykła szara, chodząca w nie markowych łachach, szara szatynka w nie stylizowanych włosach i bez makijażu... jeździ starym zardzewiałym gruchotem na tle BMW i Porsche sąsiadów z piętra wyżej... mieszka sama, często gdy wychodzę z psem na spacer widzę jak pali papierosy w oknie (przecież ciśnienie sprawia iż cały dym tytoniowy ląduje w mieszkaniu paląc w oknie! chyba, że trzyma się papierosa przy górnej ramie bo przecież ciepłe powietrze jest lżejsze i ucieka na górę a trzymając papierosa na dole różnica ciśnień i chłodniejsze powietrze z zewnątrz wtłoczy dym papierosa do mieszkania więc jaki jest sens palenia w oknie bez znajomości fizyki????) no chuj może i nie wie o tym (żałuje, że ja to wiem bo byłbym szczęśliwszy). Uśmiecha się do mnie, jakieś tam kokieteryjne babskie pierdy odstawia więc w ułamku sekundy stwierdziłem iż postaram się ją 'zrobić'. Problemem może być w jakimś stopniu język niemiecki którego no nie czarujmy się nie znam perfekt ale jak w każdej dziedzinie życia 'radzę sobie sprawnie'. Mam misję - przelecieć sąsiadkę.
Potrzebuje seksu bardziej niż wody - chyba jestem uzależniony od zmysłów, instynktów i zapachów świata. Ciekawe jak pachnie i jak ma na imię.
Potrzebuje seksu bardziej niż wody - chyba jestem uzależniony od zmysłów, instynktów i zapachów świata. Ciekawe jak pachnie i jak ma na imię.
piątek, 20 lipca 2012
Marchewki.
Cywilizacja to dożywotnie wiezienie dbające o Public Relations. Ludzie hodują zwierzęta typu drób, wołowina, wieprzowina, ludzie uprawiają ziemię... a inni ludzie uprawiają ludzi. Kultura (łać. cultura - uprawa) jest bodźcem rozwoju gospodarczego a co się z tym łączy również cywilizacji lecz w każdym stadzie musi znaleźć się "wyrzutek" który wyznaję tylko jedno pole uprawne - cultura animi (uprawa umysłu).
Każde stworzenie które żyje na tym świecie należy do ekosystemu i nie powinno to podlegać dalszym dywagacją. Kot zjada kanarka a kanarek zjada muchy, sępy podobnie jak muchy 'z zieloną dupą' jedzą padlinę np. lwa który za życia poluje na gazele które wpierdalają z kolwii trawkę i inne dobrodziejstwa... czy więcej dziecinnych porównań dla wytłumaczenia rangi sprawy jest koniecznym zabiegiem czy mogę sobie darować?
Pytanie za przysłowiowe '+100 do zajebistości' - kto zjada człowieka?
Ludzie pchają się do cywilizacji do luksusu, ze wsi do miast, do wody w kranie zamiast studni i kibla zamiast wychodka za stodołą z ciepła od kominka do wrzącej wody z żeliwnych żebrowych kaloryferach zamontowanych w betonowych, masowych trumnach z czasów Gierka... do przepychu i lansu, do sklepów z modnymi markowymi łachami a przecież jak twierdzi Coco Chanel - Moda to to, co wychodzi z mody.
Jeśli w cyklu 24h na dobę więcej czasu spędzamy w pracy po której raczej nie bardzo mamy energię na cokolwiek poza odpoczynkiem jak na niewolnika, woła, parobka przystało to zastanawiam się jaka to różnica czy ja do tej pracy dojadę 20 letnim zardzewiałym Fordem Fiestą, rowerem, pieszo, tramwajem czy nowym kabrioletem marki Mercedes za 145 000 PLN ? Przecież liczy się cel prawda? cel czyli dotrzeć na miejsce... a nie przepraszam dzisiaj liczy się lans, parcie na cudze jeszcze bardziej przerośnięte ego. Zapoznałem się kilka miesięcy temu z książką OSHO na temat ego którą gorąco polecam i doszedłem do wniosku, że ludzie mają tylko jeden cel - dopierdolić drugiemu człowiekowi. Jesteśmy otoczeni zazdrosną ludzką plagą która przykryła ziemie, plagą która niszczy faunę i florę, jesteśmy plagą która zjada umysły kanibali, jesteśmy najmądrzejsi, najsilniejsi, najpiękniejsi, najlepsi a gdy gdyby tak zakręcić wodę w kranie i wyłączyć prąd to 95% ludzkości wymarła by śmiercią nienaturalną. Kto dziś potrafi instynktownie poszukiwać wody, upolować coś do jedzenia i przeżyć noc w dziczy? nieliczni. Człowiek jest taką bestią, że nawet w ramach postępu cywilizacji oddalił się od swojej natury. Nadwaga? czy murzyni zapierdalający kilometry za wodą albo Azjaci z kormoranami na połowach cierpią na otyłość? Bieganie to pierwszy z naturalnych ludzkich odruchów. Cukrzyca, nadwaga, rak, grypa, okulary, aparaty słuchowe, skolioza to wszystko sami sobie zgotowaliśmy.
Kiedyś MODA/PIĘKNE były Rubensowskie kształty a dziś powstała anoreksja, bulimia... obojczyki ponad piersi i wmowa "jestem za gruba"... Kiedyś grube było piękne i żyjące w dostatku dziś grube jest obleśne i biedne psychicznie. W czasach kolonialnych za piękne uważano kobiety o bladej cerze które pudrowały się namiętnie odczynem z wapna, biała cera czyli cera ludzi zamożnych zaliczających się do arystokracji musiała się wyróżniać na tle cery ciemnej, roboczo spalonej słońcem czy wręcz niewolniczej zaimportowanej z afryki a dziś? Solarium byle wyglądać jak Rihanna czy inna POPularna pizda z TV.
Demokracja, Komunizm czy inny ustrój polityczny jest farmą ludzi. Cywilizacja jest oddaleniem się od tego do czego zostaliśmy stworzeni. Czym jest kryzys banków, BMW, Porsche, willa z basenem i bety od Prady jeśli nie masz co zjeść?
Stres jest nie naturalny, małżeństwo jest nie naturalne, praca jest nienaturalna, pieniądze są nienaturalne... Sens mają tylko dwie rzeczy - wydalanie moczu oraz pożywiania się (bo musisz). Jeśli ktoś w naturze wkurwi jaguara, niedźwiedzia, krokodyla czy innego zwierza to czy ten zwierz nakrzyczy i wyzwie od kutasów i pójdzie do sądu czy po prostu zabije wroga? rywalizacja i walka o przeżycie jest naturalna, sex z pożądania też - jeśli jakieś dziewczęęęęę paraduje eksponując swoje ciało w wargach z botoksu, rzęsami z paproci, na obcasie niczym klacz w podkowie no to wybacz bejbe ale nie chce wiedzieć czy jesteś sympatyczna, mądra, oczytana i czy w ogóle masz jakieś imię tylko chonotamzawinkieldziwkoissijmirabarbar.
Zatracamy się. Wierzymy telewizji która odwraca naszą uwagę i kreuje nasz światopogląd, ścigamy się sami ze sobą, jesteśmy maszynami, robotnikami w świecie w którym i tak rządzi sztuka królewska czyli Masoneria. Cywilizacja uprawia nas i zjada od środka jak my kurczaki. Człowiek nie jest już człowiekiem. Kobieta ma jaja, a facet to cipa na tym przykładzie już można stwierdzić, że coś się pojebało w głowach do cholery. Pracujesz na emeryturę do której "Oni" mają nadzieję, że nie dożyjesz, płacisz podatek od psa (od psa kurwa?!) od gówna, od wody, od powietrza... od wszystkiego, okradają nas! ale z czego? z pieniędzy?! co to są pieniądze kto mi to wytłumaczy i gdzie one rosną?
Alkohol po 18 roku życia, papierosy też, narkotyki, dziwki ZAKAZANE w ogóle wszystko co przyjemne jest zakazane, parkowanie w mieście nie na parkingu tylko tam gdzie jest za darmo - ZAKAZANE, zabić kogoś kto zagraża naszemu bezpieczeństwu lub nas drażni - ZAKAZANE, kraść - ZAKAZANE no ale przecież gdyby ludzie nie musieli kraść i żebrać to by nie kradli prawda? Muzyka! puszczają te idiotyczne hity w radiu kierowane dla mas. Jeśli trochę się wyróżniasz na tle tej rzeźni, masz inny pogląd, wyobraźnie, jesteś artystką, oryginalna, ZAinteligentny/tna to nie masz już szans! zjedzą cię, pozwą o ego, zarozumiałość, dziwactwo, przybiją ci 30 lat spłacania kredytu, alimenty i koniec z wyskokami bowiem w ICH ogródku mogą rosnąć tylko proste marchewki.
Każde stworzenie które żyje na tym świecie należy do ekosystemu i nie powinno to podlegać dalszym dywagacją. Kot zjada kanarka a kanarek zjada muchy, sępy podobnie jak muchy 'z zieloną dupą' jedzą padlinę np. lwa który za życia poluje na gazele które wpierdalają z kolwii trawkę i inne dobrodziejstwa... czy więcej dziecinnych porównań dla wytłumaczenia rangi sprawy jest koniecznym zabiegiem czy mogę sobie darować?
Pytanie za przysłowiowe '+100 do zajebistości' - kto zjada człowieka?
Ludzie pchają się do cywilizacji do luksusu, ze wsi do miast, do wody w kranie zamiast studni i kibla zamiast wychodka za stodołą z ciepła od kominka do wrzącej wody z żeliwnych żebrowych kaloryferach zamontowanych w betonowych, masowych trumnach z czasów Gierka... do przepychu i lansu, do sklepów z modnymi markowymi łachami a przecież jak twierdzi Coco Chanel - Moda to to, co wychodzi z mody.
Jeśli w cyklu 24h na dobę więcej czasu spędzamy w pracy po której raczej nie bardzo mamy energię na cokolwiek poza odpoczynkiem jak na niewolnika, woła, parobka przystało to zastanawiam się jaka to różnica czy ja do tej pracy dojadę 20 letnim zardzewiałym Fordem Fiestą, rowerem, pieszo, tramwajem czy nowym kabrioletem marki Mercedes za 145 000 PLN ? Przecież liczy się cel prawda? cel czyli dotrzeć na miejsce... a nie przepraszam dzisiaj liczy się lans, parcie na cudze jeszcze bardziej przerośnięte ego. Zapoznałem się kilka miesięcy temu z książką OSHO na temat ego którą gorąco polecam i doszedłem do wniosku, że ludzie mają tylko jeden cel - dopierdolić drugiemu człowiekowi. Jesteśmy otoczeni zazdrosną ludzką plagą która przykryła ziemie, plagą która niszczy faunę i florę, jesteśmy plagą która zjada umysły kanibali, jesteśmy najmądrzejsi, najsilniejsi, najpiękniejsi, najlepsi a gdy gdyby tak zakręcić wodę w kranie i wyłączyć prąd to 95% ludzkości wymarła by śmiercią nienaturalną. Kto dziś potrafi instynktownie poszukiwać wody, upolować coś do jedzenia i przeżyć noc w dziczy? nieliczni. Człowiek jest taką bestią, że nawet w ramach postępu cywilizacji oddalił się od swojej natury. Nadwaga? czy murzyni zapierdalający kilometry za wodą albo Azjaci z kormoranami na połowach cierpią na otyłość? Bieganie to pierwszy z naturalnych ludzkich odruchów. Cukrzyca, nadwaga, rak, grypa, okulary, aparaty słuchowe, skolioza to wszystko sami sobie zgotowaliśmy.
Kiedyś MODA/PIĘKNE były Rubensowskie kształty a dziś powstała anoreksja, bulimia... obojczyki ponad piersi i wmowa "jestem za gruba"... Kiedyś grube było piękne i żyjące w dostatku dziś grube jest obleśne i biedne psychicznie. W czasach kolonialnych za piękne uważano kobiety o bladej cerze które pudrowały się namiętnie odczynem z wapna, biała cera czyli cera ludzi zamożnych zaliczających się do arystokracji musiała się wyróżniać na tle cery ciemnej, roboczo spalonej słońcem czy wręcz niewolniczej zaimportowanej z afryki a dziś? Solarium byle wyglądać jak Rihanna czy inna POPularna pizda z TV.
Demokracja, Komunizm czy inny ustrój polityczny jest farmą ludzi. Cywilizacja jest oddaleniem się od tego do czego zostaliśmy stworzeni. Czym jest kryzys banków, BMW, Porsche, willa z basenem i bety od Prady jeśli nie masz co zjeść?
Stres jest nie naturalny, małżeństwo jest nie naturalne, praca jest nienaturalna, pieniądze są nienaturalne... Sens mają tylko dwie rzeczy - wydalanie moczu oraz pożywiania się (bo musisz). Jeśli ktoś w naturze wkurwi jaguara, niedźwiedzia, krokodyla czy innego zwierza to czy ten zwierz nakrzyczy i wyzwie od kutasów i pójdzie do sądu czy po prostu zabije wroga? rywalizacja i walka o przeżycie jest naturalna, sex z pożądania też - jeśli jakieś dziewczęęęęę paraduje eksponując swoje ciało w wargach z botoksu, rzęsami z paproci, na obcasie niczym klacz w podkowie no to wybacz bejbe ale nie chce wiedzieć czy jesteś sympatyczna, mądra, oczytana i czy w ogóle masz jakieś imię tylko chonotamzawinkieldziwkoissijmirabarbar.
Zatracamy się. Wierzymy telewizji która odwraca naszą uwagę i kreuje nasz światopogląd, ścigamy się sami ze sobą, jesteśmy maszynami, robotnikami w świecie w którym i tak rządzi sztuka królewska czyli Masoneria. Cywilizacja uprawia nas i zjada od środka jak my kurczaki. Człowiek nie jest już człowiekiem. Kobieta ma jaja, a facet to cipa na tym przykładzie już można stwierdzić, że coś się pojebało w głowach do cholery. Pracujesz na emeryturę do której "Oni" mają nadzieję, że nie dożyjesz, płacisz podatek od psa (od psa kurwa?!) od gówna, od wody, od powietrza... od wszystkiego, okradają nas! ale z czego? z pieniędzy?! co to są pieniądze kto mi to wytłumaczy i gdzie one rosną?
Alkohol po 18 roku życia, papierosy też, narkotyki, dziwki ZAKAZANE w ogóle wszystko co przyjemne jest zakazane, parkowanie w mieście nie na parkingu tylko tam gdzie jest za darmo - ZAKAZANE, zabić kogoś kto zagraża naszemu bezpieczeństwu lub nas drażni - ZAKAZANE, kraść - ZAKAZANE no ale przecież gdyby ludzie nie musieli kraść i żebrać to by nie kradli prawda? Muzyka! puszczają te idiotyczne hity w radiu kierowane dla mas. Jeśli trochę się wyróżniasz na tle tej rzeźni, masz inny pogląd, wyobraźnie, jesteś artystką, oryginalna, ZAinteligentny/tna to nie masz już szans! zjedzą cię, pozwą o ego, zarozumiałość, dziwactwo, przybiją ci 30 lat spłacania kredytu, alimenty i koniec z wyskokami bowiem w ICH ogródku mogą rosnąć tylko proste marchewki.
niedziela, 15 lipca 2012
Trip
Postanowiłem zorganizować sobie prawie trzytygodniowy trip po europie zachodniej i skrawek afryki północno zachodniej. W ramach głodu przygody wszystko na własną rękę bez żadnych biur turystycznych, przewodników, rezydentów bez all inclusive, bez basenów etc.
Z kim? Sam. Bez bagażu tylko podręczne 10kg + kamera.
6.08 - samolot z Dortmund do Poznania gdzie odwiedzę przyjaciela, wypijemy wódkę i może wyciągnę go na jakieś dupy... wróć.
8.08 - Godzina 7:00 pociąg do Wrocławia skąd wieczorem wsiadam do samolotu do Wenecji we Włoszech w których spędzę dwa dni w jakimś tanim hostelu.
10.08 - Samolot do Barcelony w Hiszpanii w której spędzę trzy dni jeszcze nie wiem gdzie będę spał może znajdę coś na miejscu albo na plaży sam nie wiem.
13.08 - Z Barcelony jakimś lokalnym środkiem lokomocji będę musiał dostać się na lotnisko w Gironie oddalone o ok. 130 km skąd lecę do Marrakeszu w Maroko. Tu znalazłem jakiś hostel za 50 Euro w samym centrum. W stolicy spędzę trzy dni a potem jakimś cudem chcę się dostać na zachód nad ocean jeszcze nie wiem gdzie dokładnie i w jaki sposób myślę, że coś na miejscu się ogarnie i chce się tak poszwendać z pięć dni.
18.08 - Od rana będzie dość stresujący dzień gdyż będę musiał jakoś się dostać do godziny 9:00 na lotnisko oddalone od wybrzeża o jakieś 170 km. Jak? może jakimś osiołkiem, kamelem, słoniem, ciułała czy coś ni chuja nie wiem jeszcze jak to zrobię. Kilka minut po dziesiątej mam samolot z powrotem do Hiszpanii lecz tym razem do Walencji w której spędzę też trzy dni w hotelu NH. Dziwne jest to, że przeglądając ubogie zazwyczaj hostele i *** hotele cena byłą ta sama - dziwne. Wybrałem więc Hotel.
21.08 - Samolot albo prom do Marsylii w południowej Francji. Wolałbym prom ale samolotem szybciej i taniej. W Marsylii znalazłem też jakiś mały pensjonacik i posiedzę tam z dwa dni.
23.08 - Chce się dostać z Marsylii do Paryża jeszcze nie wiem czym bo zarówno samolot jak i TGV kosztują tyle samo i tyle samo czasu zajmuje podróż. Lubię i pociągi i samoloty więc mam dylemat. Moment muszę się zastanowić... ok. kupiłem bilet lotniczy. Będę musiał z lotniska w Beauvais oddalonego o 150km od stolicy Francji jakoś dostać się autobusem czy może wyżej wspomnianym TGV zobaczymy na miejscu. W Paryżu zarezerwowałem niestety zajebiście drogi pokoik ale no niestety miałem do wyboru zapłacić więcej za pokój lub za środki transportu publicznego.
26.06 - chciałem jeszcze skoczyć do Londynu w którym nigdy nie byłem ale chyba już nie starczy mi pieniędzy dlatego kupiłem za 15 Euro bilet do Poznania. Może chwile przed wylotem coś mi odbije (zapewne) i uruchomię kartę kredytową aby skoczyć jednak jeszcze do Wielkiej Brytanii.
No. To Taki jest wstępny plan. Zabieram ze sobą tylko bagaż podręczny i kamerę którą nagram jakąś relacje z podróży i zamieszczę na moim kanale na Vimeo, pojawi się też pewnie jakiś wpis na blogu będący podsumowaniem samotnego wyjazdu lub podzielę to na kilka związanych z poszczególnymi miejscami.
Budżet: 900 Euro
Z kim? Sam. Bez bagażu tylko podręczne 10kg + kamera.
6.08 - samolot z Dortmund do Poznania gdzie odwiedzę przyjaciela, wypijemy wódkę i może wyciągnę go na jakieś dupy... wróć.
8.08 - Godzina 7:00 pociąg do Wrocławia skąd wieczorem wsiadam do samolotu do Wenecji we Włoszech w których spędzę dwa dni w jakimś tanim hostelu.
10.08 - Samolot do Barcelony w Hiszpanii w której spędzę trzy dni jeszcze nie wiem gdzie będę spał może znajdę coś na miejscu albo na plaży sam nie wiem.
13.08 - Z Barcelony jakimś lokalnym środkiem lokomocji będę musiał dostać się na lotnisko w Gironie oddalone o ok. 130 km skąd lecę do Marrakeszu w Maroko. Tu znalazłem jakiś hostel za 50 Euro w samym centrum. W stolicy spędzę trzy dni a potem jakimś cudem chcę się dostać na zachód nad ocean jeszcze nie wiem gdzie dokładnie i w jaki sposób myślę, że coś na miejscu się ogarnie i chce się tak poszwendać z pięć dni.
18.08 - Od rana będzie dość stresujący dzień gdyż będę musiał jakoś się dostać do godziny 9:00 na lotnisko oddalone od wybrzeża o jakieś 170 km. Jak? może jakimś osiołkiem, kamelem, słoniem, ciułała czy coś ni chuja nie wiem jeszcze jak to zrobię. Kilka minut po dziesiątej mam samolot z powrotem do Hiszpanii lecz tym razem do Walencji w której spędzę też trzy dni w hotelu NH. Dziwne jest to, że przeglądając ubogie zazwyczaj hostele i *** hotele cena byłą ta sama - dziwne. Wybrałem więc Hotel.
21.08 - Samolot albo prom do Marsylii w południowej Francji. Wolałbym prom ale samolotem szybciej i taniej. W Marsylii znalazłem też jakiś mały pensjonacik i posiedzę tam z dwa dni.
23.08 - Chce się dostać z Marsylii do Paryża jeszcze nie wiem czym bo zarówno samolot jak i TGV kosztują tyle samo i tyle samo czasu zajmuje podróż. Lubię i pociągi i samoloty więc mam dylemat. Moment muszę się zastanowić... ok. kupiłem bilet lotniczy. Będę musiał z lotniska w Beauvais oddalonego o 150km od stolicy Francji jakoś dostać się autobusem czy może wyżej wspomnianym TGV zobaczymy na miejscu. W Paryżu zarezerwowałem niestety zajebiście drogi pokoik ale no niestety miałem do wyboru zapłacić więcej za pokój lub za środki transportu publicznego.
26.06 - chciałem jeszcze skoczyć do Londynu w którym nigdy nie byłem ale chyba już nie starczy mi pieniędzy dlatego kupiłem za 15 Euro bilet do Poznania. Może chwile przed wylotem coś mi odbije (zapewne) i uruchomię kartę kredytową aby skoczyć jednak jeszcze do Wielkiej Brytanii.
No. To Taki jest wstępny plan. Zabieram ze sobą tylko bagaż podręczny i kamerę którą nagram jakąś relacje z podróży i zamieszczę na moim kanale na Vimeo, pojawi się też pewnie jakiś wpis na blogu będący podsumowaniem samotnego wyjazdu lub podzielę to na kilka związanych z poszczególnymi miejscami.
Budżet: 900 Euro
sobota, 14 lipca 2012
Dzwonek
nie można mi wierzyć. nie można rozumieć mnie dosłownie, bo jak można zrozumieć COŚ co nie jest? Dlaczego CZYMŚ? bo gdybym był kimś to ktoś by czegoś ode mnie oczekiwał, pragnął wyjaśnień, deklaracji, określenia... a ja przecież wole WYĆ sobą, czymś BYĆ. Nie jestem wiarygodny gdyż moje słowa są nie realne- przeplatają się z marzeniami, iluzją, metafizyką, ideą. Marzenia w ogóle są możliwe? czym są marzenia? wygrana w lotto? trip dookoła świata, motocykl, licencja AFF? czy w momencie osiągnięcia jednego lub wszystkich wyznaczonych celów mogę powiedzieć, że spełniłem marzenia? nagle są spełnione, dokonane a następnie powtarzane - cykliczne, znudzone. Cały czas chcesz więcej. Cały czas muszę milczeć. Musisz! Cały czas jestem sam, sam ze sobą. Czy moim marzeniem jest nie BYĆ? Kobieta jest rozwiązaniem moich 90% problemów egzystencjalnych ale czy to jest moje marzenie? czy może cel a może spełnienie? Skoro mam tego świadomość to już dupa? Natura wyjaśniła mi to? Naturalność? Czy warto być prawdziwym? Kto? Nikt.
To ja.
To ja.
sobota, 7 lipca 2012
Humor
Czy można manipulować humorem? Zastanawiam się jak to jest, że czasami człowiek ma jednego dnia okropny humor mimo iż nie wydarzyło się nic przygnębiającego nic co mogło zdenerwować, wyprowadzić z równowagi...a następnego dnia kipi z nas szaleńczy uśmiech, czas jest wypełniony energią, siłami witalnymi, chęcią do rozmowy i oddawanie się wszelkiego rodzaju obowiązkom z przyjemnością a to wszystko pokolorowane bezwarunkowym dobrym nastrojem.
Zmęczony człowiek, zły człowiek, głodny człowiek zły człowiek, zmartwiony człowiek zły człowiek, znudzony człowiek zły człowiek. Czy dobry humor jest dokładnie przeciwieństwem? Nie jest to regułą ale przyjęło się iż Kobiata podczas okresu ma zły humor, mężczyzna niezaspokojony również a więc rozumiem, że humor ma właściwie wiele wspólnego z reakcjami chemicznymi na podłożu hormonalnym czyli nie możemy (chyba) kontrolować tego stanu psychicznie? Czasami nawarstwia mi się wiele 'dolegliwości' głód, przemęczenie, samotność, nuda, brak rozrywki, oddalające się marzenia, czas i brak poczucia bezpieczeństwa w wyniku czego jestem agresywny,niemiły, bezczelny i mściwy a na drugi dzień gdy się wyśpię a te wszystkie współczesne choroby nie zdążą się zniwelować nagle mam dobry humor i o co tutaj chodzi? Mam zły humor tylko gdy czegoś mi brakuje czyli wkurwiam się tak, że o ja pierdole bo jak już wiadomo z poprzednich wpisów skrajności są moją domeną czyli jak już się wkurwiam i mam zły humor to znaczy, że nie jest to jakiś błahy czyn, sytuacja etc. tylko coś naprawdę z ostatniej z możliwych opcji.
Pogoda czasami sprawia, że mamy zły humor bo jest pochmurno, zimno a gdy mżawka nad głowami to wszystkie Kobiety z prostowanymi włosami wyrzekają się boga co przekłada się na zły humor. Słońce dostarcza sił witalnych co jest zrozumiałe i naturalne lecz biorąc pod uwagę w jakim klimacie żyjemy to raczej mamy wpisany w żywot syndrom wkurwienia prawda? Murzyni w afryce się cieszą, że wiecznie mają słońce? Nie wiem. Kurde jak można tym sterować? hmmm chyba jednak wole zostać przy opcji z chemią czyli hormonami.
No. to doszedłem po raz kolejny do wniosku, że brakuje mi substancji chemicznej w organizmie wywołanej poprzez drugą osobę lub kokainę choć zdecydowanie wole to pierwsze. Tak, brakuje mi miłości.
Właśnie ugotowałem obiad dla ojca który jeszcze nie wrócił z pracy (ja sobie dziś zrobiłem wolne) i muszę przyznać, że znacznie poprawił mi się humor. Mam nadzieję, że będzie zadowolony bo zrobiłem to tylko dla niego ja jadłem już dwie godziny wcześniej. Wnioskuję iż dobry humor jest możliwy do wywołania świadomie dla siebie lecz tylko i wyłącznie na poczet drugiej osoby.
PS ;)
Zmęczony człowiek, zły człowiek, głodny człowiek zły człowiek, zmartwiony człowiek zły człowiek, znudzony człowiek zły człowiek. Czy dobry humor jest dokładnie przeciwieństwem? Nie jest to regułą ale przyjęło się iż Kobiata podczas okresu ma zły humor, mężczyzna niezaspokojony również a więc rozumiem, że humor ma właściwie wiele wspólnego z reakcjami chemicznymi na podłożu hormonalnym czyli nie możemy (chyba) kontrolować tego stanu psychicznie? Czasami nawarstwia mi się wiele 'dolegliwości' głód, przemęczenie, samotność, nuda, brak rozrywki, oddalające się marzenia, czas i brak poczucia bezpieczeństwa w wyniku czego jestem agresywny,niemiły, bezczelny i mściwy a na drugi dzień gdy się wyśpię a te wszystkie współczesne choroby nie zdążą się zniwelować nagle mam dobry humor i o co tutaj chodzi? Mam zły humor tylko gdy czegoś mi brakuje czyli wkurwiam się tak, że o ja pierdole bo jak już wiadomo z poprzednich wpisów skrajności są moją domeną czyli jak już się wkurwiam i mam zły humor to znaczy, że nie jest to jakiś błahy czyn, sytuacja etc. tylko coś naprawdę z ostatniej z możliwych opcji.
Pogoda czasami sprawia, że mamy zły humor bo jest pochmurno, zimno a gdy mżawka nad głowami to wszystkie Kobiety z prostowanymi włosami wyrzekają się boga co przekłada się na zły humor. Słońce dostarcza sił witalnych co jest zrozumiałe i naturalne lecz biorąc pod uwagę w jakim klimacie żyjemy to raczej mamy wpisany w żywot syndrom wkurwienia prawda? Murzyni w afryce się cieszą, że wiecznie mają słońce? Nie wiem. Kurde jak można tym sterować? hmmm chyba jednak wole zostać przy opcji z chemią czyli hormonami.
No. to doszedłem po raz kolejny do wniosku, że brakuje mi substancji chemicznej w organizmie wywołanej poprzez drugą osobę lub kokainę choć zdecydowanie wole to pierwsze. Tak, brakuje mi miłości.
Właśnie ugotowałem obiad dla ojca który jeszcze nie wrócił z pracy (ja sobie dziś zrobiłem wolne) i muszę przyznać, że znacznie poprawił mi się humor. Mam nadzieję, że będzie zadowolony bo zrobiłem to tylko dla niego ja jadłem już dwie godziny wcześniej. Wnioskuję iż dobry humor jest możliwy do wywołania świadomie dla siebie lecz tylko i wyłącznie na poczet drugiej osoby.
PS ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
